piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 42

Oczami Poppet
Siadając raptownie na łóżku zaczęłam obliczać w pamięci dni, po czym z wielkim uśmiechem na twarzy podbiegłam do kalendarza. Tak to dzisiaj 1 kwietnia. Czyli co?? MOJE URODZINY. Skacząc jak na jarany chochlik w dół i w górę próbowałam nie zgubić za dużych spodni od piżamy. Trzymając je ręką w pasie po hopałam i po siupała dalej, aż wylądowałam w kuchni. Tam nadal skacząc w dół i w górę stanęłam przed szacowną panną Eleną.
- A tobie co piłeczkę kauczukową połknęłaś - słysząc jej "entuzjazm" i zauważając since pod oczami od niewyspania, wykrzywiłam twarz w chwilowym grymasie po czy znów szeroko się uśmiechnęłam.
- Wiesz co dzisiaj jest? - zapytałam uspakajając na chwilę downa i jak na człowieka przystało siadając na krzesełku.
- Zły dzień Eleny Demorgan? - zapytała brunetka podnosząc brwi do góry.
- Nieeeee - kręcąc głową poczułam jak rozsadza mnie od środka radość - Strzelaj dalej.
- To hmmm  - zamyśliła się już na moment - Dzień w którym Elena Demorgan idzie właśnie spać - wstając pomachała mi na pożegnanie i poszła do siebie na górę.
- Pudło - powiedziałam smutno i próbując pozbyć się łez rozczarowania przywdziałam na twarz szeroki uśmiech. Siedząc tak jak debil patrzyłam jak wskazówki zegara powoli wystukują godzinę 10.
- A tobie co skurcz twarzy? - słysząc rozradowany głos Louisa spojrzałam z nadzieją na wchodzącą do pomieszczenia siódemkę.
- Nieee - odparłam i przywdziałam na twarz tak zwanego poker face'a  - dlaczego tak sądzisz?
- Nikt normalny nie szczerzy się jak debil do zegara - powiedział po czym przybijając sobie piątkę z Niallem podszedł do lodówki.
- A powiecie mi może którego dzisiaj mamy? - zapytałam i zaczęłam niby z zainteresowaniem przyglądać się swoim paznokciom.
- 1 kwietnia - powiedziała Cassie siadając Hazzie na kolana - Ale powinnaś to wiedzieć, bo kalendarz wisi tam - z uśmiechem wskazała mi na papierową rzecz.
- Faktycznie - trzepnęłam się w czoło ręką - A dzisiaj jest coś szczególnego może?
- Nie raczej nie - odparła Kate kręcąc głową.
- Dzięki - uśmiechając się sztucznie wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam w stronę pokoju Zayna, już tylko  w nim pozostała nadzieja. Wchodząc do pokoju chłopaka zobaczyłam jak ten leży rozwalony na łóżku i słucha muzyki. Z szatańskim uśmieszkiem podeszłam do niego i rzuciłam się na niego, co wywołało u niego pisk i otworzenie szeroko oczu.
- Po? - zapytał zdziwiony zdejmując słuchawki.
- Zayn może ty mi powiesz co jest dzisiaj? - zapytałam słodko malując palcem na jego klatce piersiowej jakieś wzory.
- 1 kwietnia czyli Prima Aprilis a co?  - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony.
- Czyli ty też - czując coraz większy smutek wstałam z łóżka i trzaskając drzwiami wyszłam od niego i poszłam do siebie. Zamykając uprzednio drzwi na klucz rzuciłam się na łóżko i przyciągając poduszkę do twarzy zaczęłam drżeć się w niebo głosy.
- TO SĄ CHYBA JAKIEŚ JAJA - krzyknęłam z całej siły i czując wielki smutek zaczęłam po raz pierwszy prawdziwie płakać.

Słysząc jak zegar wydzwania po raz trzeci spojrzałam na zegarek 00.00 2 kwietnia 2014 r.
- To były najgorsze urodziny świata - szepnęłam i zamknęłam oczy, pozwalając sobie na sen.

Budząc się, poczułam jak moja głowa jest ciężka, nic nie rozumiejąc spojrzałam na zegarek 9.03 1 kwiecień 2014 rok.
- O kurwa - wrzasnęłam na całe gardło, tamto wydarzenie to był tylko pojebany sen. Zamknęłam ponownie oczy i szeroko się uśmiechnęłam. Czując jednak czyjeś usta na swoich otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam prosto w ciemne tęczówki Zayna.
- Wszystkiego Najlepszego Kochanie - szepnął składając na moich ustach kolejnego buziaka.

_------------------------------------------------------------_
Ta da trochę zawaliłam ale kwiatek z tym ;P Po parunastu dniach przerwy oto pojawił się nowy rozdział. Miłego komentowania :P